Bosch planował wyłożyć 1,2 miliarda złotych na budowę fabryki pomp ciepła w Dobromierzu. Miały być nowe miejsca pracy, rozwój regionu i udział w zielonej transformacji Europy. Jednak rzeczywistość okazała się inna - koncern ogłosił, że inwestycja zostaje zawieszona.
Gigant inwestuje… ale nie w Polsce
Powód? Rynek pomp ciepła nie rośnie już tak szybko, jak zakładano jeszcze dwa lata temu, a do tego doszły obawy związane z polityczną i gospodarczą niepewnością w Europie.
Fabryka miała wystartować na przełomie 2025 i 2026 roku. Do 2027 r. planowano zatrudnić około 500 osób. Dziś wszystko stoi pod znakiem zapytania. Bosch podkreśla, że pompy ciepła nadal są kluczową technologią dla spełnienia unijnych celów klimatycznych, ale póki co firma nie widzi warunków, by inwestować miliardy w Polsce.
Nadzieje kontra rzeczywistość
Jeszcze w 2023 roku rynek pomp ciepła przypominał rozgrzaną lokomotywę - w Polsce sprzedaż rosła o kilkadziesiąt procent rocznie, a w całej Unii Europejskiej planowano zainstalować 30 milionów takich urządzeń w ciągu dekady. Teraz entuzjazm wyraźnie osłabł. Prognozy wskazują na spowolnienie, a rosnące koszty, regulacje i napięcia polityczne sprawiają, że inwestorzy działają ostrożniej.
Dla Dolnego Śląska decyzja Boscha to zimny prysznic. Liczono na dynamiczny rozwój i setki nowych miejsc pracy, tymczasem fabryka pozostaje tylko planem na papierze. Firma nie zamyka jednak drzwi - deklaruje, że wróci do tematu, gdy popyt na pompy ciepła znów zacznie przyspieszać.
Na razie jednak mieszkańcy regionu i lokalne władze muszą obejść się smakiem, a Polska - która liczyła na wzmocnienie pozycji w branży nowoczesnych technologii grzewczych - została z pustymi rękami.







