- To co na pewno jest problemem, to fakt, że cała ta narracja, która pojawia się przy okazji relacji polsko-chińskich pełna jest różnych skrajności - powiedziała w rozmowie z Automation Trader Patrycja Pendrakowska.
Spis treści
Nasz gość zajmuje się obecnością Polski w Azji od lat, posiadając ogromną wiedzę na temat zależności politycznych, biznesowych i oczywiście gospodarczych. Wszystkie te działania badawcze są rzecz jasna prowadzone w obrębie think tanku Instytutu Boya.
Szanse i zagrożenia
Skąd więc tyle niepewności i różnych skrajnych opinii? Dlaczego relacje polsko-chińskie są tak niejednoznaczne? - Z jednej strony mamy bowiem tych, którzy widzą w Chinach coś na kształt koła zamachowego polskiego rozwoju - kontynuowała Pendrakowska. - Z drugiej zaś strony pojawia się naprawdę wiele obaw dotyczących bezpieczeństwa w Azji Południowo-Wschodniej, Indo-Pacyfiku, Zatoce Tajwańskiej czy nieco szerzej, wsparcia przez Chiny akcji militarnej w kontekście Rosji - dodała.
W opinii naszego eksperta, należałoby podejść do tego tematu na chłodno i położyć na szali wszystkie możliwe korzyści, ale również pamiętać o potencjalnych zagrożeniach, które czyhają na Polskę za Wielkim Murem.
- Te relacje są bardzo trudne, nie ma się co oszukiwać. Jest sporo zagrożeń, są szanse, są również wyzwania i mówimy o tym u nas w kraju od dekad. Z mojej perspektywy jednym z głównych problemów jest na pewno to, że nie mamy wystarczającej ilości danych, które mogłyby zainteresować przedsiębiorców - przyznała Patrycja Pendrakowska.
Brakuje nam danych
- Prostym przykładem są chociażby konkretne dane dotyczące przepływów celnych. Wpływów, które my jako Polacy mamy z handlu z Chinami, z tego, że w ciągu ostatniej dekady rozwijaliśmy Nowy Jedwabny Szlak czy Północny Korytarz - dodała.
W tym przypadku kłania się wspomniany problem tego, że Polska jako kraj nie ma jasnej i klarownej strategii współpracy z Chinami. Takie agendy są rozpisane w innych krajach, więc jako spory gracz na arenie europejskiej powinniśmy jak najszybciej nadrobić zaległości w tym temacie.
- Polsce potrzebna jest szersza, jasna, transparentna i dostępna dla wszystkich strategia wobec Chin. To jest coś co zrobili np. Niemcy, czyli przygotowali dokument, w którym zaznaczono te pola współpracy, które warto by było zacieśniać i naznaczyły te, gdzie pojawiają się potencjalne czerwone flagi - kontynuowała.
Praca u podstaw
Warto jednak pamiętać, że strategia to jedno, ale czymś zupełnie innym jest to, co się z nią potem stanie i jak te wytyczne będą wprowadzane w życie. I tu znowu warto przyjrzeć się temu jak to robią Niemcy.
- Niemcy jako państwo, które w Europie ma trochę tych innowacji, technologii czy tych tak zwanych ukrytych championów, które działają w niezwykle profesjonalny sposób czy mają produkty o bardzo wysokiej jakości. I oni postanowili wykroić z budżetu państwa pewien kawałek na to, by na głównych uniwersytetach czy w głównych ośrodkach miejskich utworzyć specjalne centra, które będą się zajmować zbieraniem informacji na temat współpracy naukowej z Chinami. I to była prosta odgórna decyzja, która poszła razem ze strategią - zakończyła.
Polska ma więc w kontekście relacji z Chinami wciąż sporo do nadrobienia. Jeśli chcemy rosnąć biznesowo i gospodarczo za Wielkim Murem to musimy zacząć od absolutnych podstaw.







